Sobota, 16 grudnia 2017. Imieniny Albiny, Sebastiana, Zdzisławy

Podziel się:

Podziel się:

Lipa i dawny dwór

O wsi Weskajmy (znanej niektórym z nas skądinąd) w encyklopedii odnajdujemy informację, że jest to osada w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie bartoszyckim, w gminie Górowo Iławeckie, oraz że przez miejscowość przepływa rzeka Elma, lewy dopływ Łyny.

Dzisiaj Weskajmy zamieszkuje wszystkiego nieco ponad dwadzieścia osób. W osadzie znajduje się dwór z przełomu XIX i XX w. z parkiem krajobrazowym ale razem przedstawiają raczej smętny widok. Dwór to duży, opuszczony i zaniedbany budynek, natomiast park w ogóle nie przypomina pierwotnych założeń.
Współczesny dwór, jak pisze olsztyński historyk, dr Jerzy Sikorski, został „wzniesiony na starych fundamentach. Tego typu przypadki spotyka się często i nie koniecznie musiały one wynikać z ograniczeń finansowych inwestora, lecz raczej świadczą o jego praktycyzmie. Stare, kamienne fundamenty, nie były podatne na działanie czasu, a przy ty, zawierały w sobie w formie gotowej coś, co miało istotne znaczenie dla gospodarowania: rozległą przestrzeń piwnic”.
Z dworem w Weskajmach wiąże się ciekawa legenda, także cytowana przez historyka: „W czasach krzyżackich w Weskajmach miał istnieć klasztor zakonnic. Stare, grube mury dzisiejszego dworu i wielkie, przepastne piwnice, to właśnie pozostałości owego klasztoru oraz podziemnego korytarza. Dziś jest to tylko piwnica na kartofle, ale jest to piwnica niezwykła, miejscami bowiem biegnie ona ciemnym korytarzem. I oto w ciszy wczesnego poranka, albo w porze późnego wieczoru, słychać tam czasami szelest, lub jakby jęki, jakby kwilenie, a może lament. Tutejsi mówią, że to głos młodej zakonnicy, która przed wiekami została tu żywcem zamurowana i wciąż jeszcze chciałaby dowieść swej niewinności. A było to tak: w klasztorze panowała ostra dyscyplina. Gdy więc pewnego razu zaginęła jedna srebrna łyżka, padło podejrzenie, że ukradła ją owa młodziutka zakonnica. Na nic zdały się jej łzy i zaklęcia, że jest niewinna. Niewzruszona tym przeorysza, poleciła za karę zamurować żywcem nieszczęsną w podziemnym korytarzu. Przedtem jednak obwiniona zdołała uprosić przeoryszę, aby wolno jej było zdać się na sąd Boży. Gdy przeorysza na to przystała, obwiniona zakonnica zakopała młode drzewko lipy gałęziami do ziemi, podczas gdy korzenie drzewka sterczały ku górze. Gdyby więc drzewko się przyjęło i zaczęło rosnąć, byłby to dowód niewinności. Ale przeorysza nie zamierzała czekać na rezultat i niewinna istota została zamurowana. Tymczasem jednak lipka wyrosła i dziś jeszcze stoi w ogrodzie dworskim w Weskajmach w postaci drzewa o pięciu potężnych konarach. Za duszę niewinnie umęczonej odprawiono później wiele mszy i wiele codziennych modłów, ale mimo to nie jest jej dany spokój – wciąż jeszcze uskarża się z cicha i zapewnia o swojej niewinności”.
Odwiedzając Weskajmy zobaczymy przed pokrytym eternitem budynkiem dworu, użytkowanym po II Wojnie Światowej przez PGR, potężną lipę, świadka minionych wieków, dzięki czemu cytowana legenda nabierze cech prawdopodobieństwa. Natomiast dwór w połączeniu z resztkami zapuszczonego parku sprawiają raczej smutne wrażenie.



Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: BT oraz opublikowany na portalu Górowo Iławeckie: Lipa i dawny dwór, czyli dlaczego w Weskajmach słychać jęki
Oceń artykuł:

(0)